Na krawędzi… / Marc Broussard – Edge of Heaven

Dzisiaj znalazłem się na krawędzi nieba… ten brodaty gościu jakoś tak utkwił niedzielnie w mojej głowie. Z jednej strony już to gdzieś słyszałem, ale z drugiej… Po prostu warto posłuchać Edge of Heaven. Ja poczułem się jakbym tam był.

To dobra nuta na niedzielę. Niby takie to oklepane, a przecież muzyka + głos zmienia wszytko. I znów przeżywam pytanie, znowu mnie porusza:

„Running just to find that I’m back at the beginning
When will I find my way home?”

„Biec tylko po to, aby odkryć, że jestem u początku.
Kiedy znajdę moją drogę do domu?”

Co ciekawe, kiedyś w zamierzchłych czasach, Marc był członkiem chrześcijańskiej kapeli „Y”. To tylko taka ciekawostka, nie zmienia to faktu, dzisiejsze moje „odkrycie” to kawałek pięknej muzyki. Wrzucam więc ją do woreczka #calamuzykadlaBoga.

TEKST:

Close enough,
Just a single breath away,
But not enough to let this moment stay.
Grains of sand,
Slipping through my hands,
Til there’s nothing left here to hold,
can I wither this storm alone

Stranded on the edge of heaven
Waiting on the edge of forever
got me hanging by a string.
It’s not a temporary thing
Stranded
On the edge of heaven

Looking in
Through a one-way windowpane
The sun shines through
But I’m left out in the rain
Still the earth will turn
With no concern
Imprisoned by the circumstance
Praying for another chance.

Stranded on the edge of heaven
Waiting on the edge of forever
got me hanging by a string.
It’s not a temporary thing
Stranded
On the edge of heaven

People come and go like the second hand’s spinning.
Running just to find that I’m back at the beginning
When will I find my way home?

Stranded on the edge of heaven
Waiting on the edge of forever
Stranded on the edge of heaven
Waiting on the edge of forever
got me hanging by a string.
It’s not a temporary thing
Stranded
On the edge of heaven

Marc Broussard - Edge of Heaven
źródło: youtube.pl

Dodaj komentarz